Od 11 marca 2026 Google Search Console automatycznie dzieli zapytania w Raporcie Skuteczności na dwie grupy: brandowe i niebrandowe. Filtr nie wymaga konfiguracji. Wystarczy mieć zweryfikowaną usługę domenową (domain property) z odpowiednią liczbą wyświetleń, a podział pojawi się w panelu.
Brzmi jak drobna zmiana interfejsu? Sprawdziliśmy, co ta funkcja oznacza w praktyce. Dla wielu polskich firm to będzie pierwszy raz, gdy zobaczą, ile z ich „wzrostu SEO” to tak naprawdę ruch od osób, które już znają markę i wpisują jej nazwę w Google.
Co Google zmieniło w Search Console 11 marca 2026
Google po raz pierwszy zapowiedziało filtr Branded Queries 20 listopada 2025 na wydarzeniu Search Central w Tel Awiwie. Przez kilka miesięcy funkcja działała tylko dla wybranych serwisów. Od marca 2026 jest dostępna dla wszystkich usług, które spełniają dwa warunki: weryfikacja jako pełna domena (nie subdomena ani ścieżka URL) oraz wystarczający wolumen wyświetleń.
W Raporcie Skuteczności (Performance report) pojawił się nowy filtr z dwiema opcjami. Pierwsza to Branded, czyli zapytania zawierające nazwę marki, jej warianty, literówki i zapytania o unikalne produkty firmy. Druga to Non-branded, obejmująca wszystkie pozostałe frazy. Filtr działa w każdym typie wyszukiwania: web, grafika, wideo i wiadomości.
Ważna uwaga: filtr to wyłącznie narzędzie analityczne. Nie wpływa na pozycje w wynikach wyszukiwania i nie zmienia sposobu rankingowania stron. Twoje dane wyglądają inaczej, ale Twoje pozycje zostają tam, gdzie były.
Jak AI Google klasyfikuje zapytania brandowe po polsku
Dotychczas analitycy w polskich firmach ręcznie oddzielali zapytania brandowe od reszty. Tworzyli listy Regex w Looker Studio albo w Excelu. W przypadku dużego sklepu internetowego taka lista potrafiła mieć dziesiątki pozycji: nazwa firmy, skrót, odmiana przez przypadki, literówki, wersje z myślnikiem i bez.
Weźmy prosty przykład. Klient szuka firmy „eObuwie”. W polskim Google wpisze „eobuwie”, „e-obuwie”, „w eobuwiu”, „z eobuwia”, „eobuwie zwrot”, „eobuwie opinie”. Stary sposób wymagał reguły Regex pokrywającej każdy wariant. Nowy filtr robi to automatycznie, bo klasyfikacja opiera się na wewnętrznym systemie AI Google, nie na dopasowaniu tekstu.
System rozpoznaje też zapytania, które nie zawierają nazwy marki, ale dotyczą jej produktów lub usług. Gdy ktoś wpisze nazwę unikalnego produktu oferowanego wyłącznie przez jedną firmę, AI zaklasyfikuje to jako zapytanie brandowe. Nikt innego tego produktu nie sprzedaje, więc intencja jest jednoznaczna.
To uczciwe zastrzeżenie. Przy firmach o bardzo potocznych nazwach, takich jak „Kowalski” czy „Optima”, AI będzie miało problem z odróżnieniem marki od zwykłego słowa. Z naszego doświadczenia wynika jednak, że większość polskich sklepów i firm usługowych ma na tyle charakterystyczne nazwy, że klasyfikacja powinna działać poprawnie.
Rosnący wykres w Google Search Console nie zawsze oznacza dobre SEO
Wiele firm patrzy na łączny wykres kliknięć w Search Console i mówi: „SEO rośnie”. Agencja pokazuje klientowi rosnącą krzywą, wszyscy się cieszą, raport zamknięty.
Tyle że rosnąca krzywa mogła przez cały czas pokazywać głównie wzrost zapytań brandowych. Firma zainwestowała w kampanię na Meta Ads, billboardy przy autostradzie, reklamę na YouTube. Ludzie zobaczyli markę i zaczęli ją wpisywać w Google. Wyższe kliknięcia, lepsze CTR, lepsza średnia pozycja. Wygląda jak wzrost SEO. Ale to wzrost świadomości marki.
Nowy filtr pokaże to bez osłonek. Po włączeniu widoku Non-branded może się okazać, że ruch z generycznych fraz stoi w miejscu albo spada. Niekoniecznie oznacza to katastrofę, ale na pewno oznacza potrzebę uczciwej rozmowy z agencją o tym, co tak naprawdę generuje ruch na stronę.
Z drugiej strony, filtr Branded daje nowy sposób mierzenia efektywności kampanii offline i wizerunkowych. Wypuściłeś reklamę w polskim radiu albo dużą kampanię display? Sprawdź, czy w tym samym czasie wzrosły zapytania brandowe w GSC. To prosty, darmowy wskaźnik, który mówi, czy ludzie zapamiętali Twoją markę. Na targos.pl opisywaliśmy, jak śledzić ruch z AI za pomocą Looker Studio. Filtr Branded to kolejne narzędzie w tym samym zestawie analitycznym.
Jak wykorzystać filtr Branded vs Non-branded w Google Search Console
Sam filtr to surowe dane. Żeby z nich cokolwiek wyciągnąć, trzeba wiedzieć, na co patrzeć.
Weźmy sklep internetowy z rozpoznawalną marką. Właściciel widzi, że 60-70% kliknięć pochodzi z zapytań brandowych. To znaczy, że ludzie go szukają z nazwy. Świetnie dla marki. Gorzej dla pozyskiwania nowych klientów. Filtr Non-branded pokaże dokładnie, na jakie generyczne frazy sklep się wyświetla i ile kliknięć zbiera. Te dane pomagają zdecydować, w które frazy zainwestować w Google Ads, bo organicznie pozycja jest za niska.
Inna sytuacja: lokalna firma usługowa, powiedzmy biuro rachunkowe z Poznania, widzi spadek łącznego ruchu. Panika. Ale po włączeniu filtra okazuje się, że ruch brandowy trzyma się stabilnie. Spadają zapytania Non-branded typu „biuro rachunkowe Poznań”, bo Google zaczął faworyzować agregatory i porównywarki w wynikach ogólnych. To efekt zmian interfejsu Google związanych z europejskim prawem DMA, nie błąd agencji SEO. Diagnoza zmienia decyzję o budżecie.
Z kolei agencja SEO raportująca klientowi nareszcie może pokazać dwa osobne wykresy: wzrost świadomości marki (Branded) i efekt pozycjonowania (Non-branded). Klient widzi, za co płaci. Sprawdziliśmy kilka raportów z polskich agencji po włączeniu filtra. Rozbieżność między łącznym widokiem a samym Non-branded potrafi sięgać 40-50% ruchu. To spory szok dla firm, które przez lata myślały, że ich SEO rośnie.
Ograniczenia filtra Branded Queries w Search Console
Google nie ukrywa słabości filtra. John Mueller odpowiadał na pytania społeczności i postawił kilka granic.
Nie da się ręcznie dodawać ani edytować zapytań w filtrze. Gdy AI źle zaklasyfikuje frazę, jedyna droga to formularz opinii w narzędziu. Mueller stwierdził wprost, że jedyny sposób na wpływanie na filtr to „budowanie rozpoznawalnej marki”. Trochę jak powiedzieć „zbuduj dom, zanim go urządzisz”, ale trudno się z tym kłócić.
Filtr nie działa wstecz. Dane brandowe i niebrandowe zbierają się od momentu aktywacji na Twojej domenie. Nie sprawdzisz, jak podział wyglądał rok temu. Im szybciej zrobisz pierwszy zrzut danych (snapshot), tym lepszą bazę porównawczą będziesz miał za kilka miesięcy.
Kolejna sprawa: subdomeny i ścieżki URL nie mają dostępu do filtra. Potrzebujesz pełnej domeny (domain property). Firmy z samym prefiksem URL w Search Console (np. https://www.firma.pl/blog/) muszą dodać domenę na poziomie głównym.
Małe serwisy mogą w ogóle nie zobaczyć filtra. Mueller nie podał konkretnego progu wyświetleń, więc po prostu trzeba rosnąć organicznie. Na razie to narzędzie głównie dla stron z wyraźnym ruchem.
FAQ: filtr Branded Queries w Google Search Console
Zebraliśmy pytania, które pojawiają się w polskich grupach SEO i na forach po ogłoszeniu filtra.
